początki KRY

16.03.2009, KRA/FLOE

prawdziwa praca w procesie:

korespondencja z nicole – czyli jak rodziła się koncepcja KRY.

Rafał: Teraz gorsze wieści. Niestety z powodów zdrowotno-rodzinnych Anka nie będzie w stanie wziąć udziału w projekcie, co jak wiemy jest zasadniczą zmianą. Jednak ja nadal chcę wziąć udział zarówno jako tancerz jak i choreograf. Byłbym to ja z jakimiś innymi tancerzami/innym tancerzem (rozważam trio – 2 facetów i dziewczyna, a jeśli duet to męski) oraz Nicole jako artystycznym doradcą projektu, jak to uzgodniliśmy wcześniej. Kształt artystyczny projektu oczywiście zmieni się trochę, ale mam kilka dobrych (tak mi się wydaje) i jednocześnie prostych pomysłów, które chciałbym omówić z Nicole i Ewą poprzez maile, żeby lepiej uchwycić pomysł zanim ruszymy z próbami. One wciąż są w jakiś sposób związane z tekstem Kobo, ale bardziej skupiłem się na choreografii i ogólnie tworzeniu ruchu, więc te odniesienia są mniej liczne i i bardziej ogólne. Również w kwestii muzyki i kostiumów mam kilka wstępnych pomysłów do rozwinięcia. Istotne jest także, kim będą pozostali tancerze/tancerz, ale tu nie martwiłbym się specjalnie, bo nigdy nie miałem problemów z pozyskaniem kolegów do pracy ze mną. Wszyscy pracujemy tu w krótkim czasie i nie planujemy zbytnio na przód. Jestem dość optymistycznie nastawiony do tego wszystkiego.

Dzięki za odniesienia, które otrzymałem, są bardzo inspirujące. Jakoś potrafię wyobrazić siebie samego w tej pracy. Może dalibyśmy radę z ze srebrną podłogą, drzewem/pniem drzewa ( w zależności od możliwości finansowych i technicznych) i ze mną? Coraz bardziej trafia do mnie solo – to co pisałaś o kryzysie jest dla mnie przekonujące. Nie boję się konfrontacji, bardziej obawiam się o mnie samego, znowu stary ja, w solowej produkcji. Ale w końcu to większe wyzwanie podejść ponownie do tej formy. No i również to jest chyba ten czas kiedy trzeba skupić się na sobie, a nie inspirować kogoś innego, bo szczerze mówiąc nie mam czym. To ja potrzebuję inspiracji.,

Podsumowując:

Drzewo/pień + srebrna podłoga – do przegadania z Ewą

Solo-duet – kilka dni więcej do przemyślenia

Kobieta z wydm – rzeczy, o których wspominałaś bardzo mi się podobały i również jakoś grają z moim naturalnym/romantycznym/sentymentalnym wykrętem, bo to jest bliższe spokojnej, a odleglejsze od histerycznej sfery romantyczności.

Obawiam się tej romantyczności, bo jak jesteś facetem i wyglądasz jak ja i jesteś tancerzem i do tego romantycznym to jesteś jak placek owocowy, freak. Pina może być romantyczna.

Ja nie.

Nicole do Rafała: Wszystkie te dobre pomysły trzeba konkretnie opracować (jesteś dobry w praktycyzmie, co?). Byłoby super mieć tak piękne drzewo, jak to na twoich zdjęciach, ale wiem z doświadczenia, drzewa są tylko wtedy piękne, kiedy są prawdziwe. (…) srebrna podłoga: bardzo podoba mi się pomysł srebrnej podłogi. Estelle Héritier, szwajcarska choreografka, kiedyś zrobiła kawałek ze srebrna podłogą i to było piękne. Podoba mi się ta abstrakcyjna część, która może stać się konkretna (lustro, odbicia, podwójna osobowość). Może srebrna podłoga będzie dobra na solówkę, bo tancerz będzie mógł podwoić swój obraz.

Myślę, powinieneś podjąć decyzję o graniu w pojedynkę. Sytuacje krytyczne zawsze najciekawsze są wtedy, kiedy przeżywa się je sam na sam.  Z drugiej strony rozumiem Twój opór przed samodzielnym konfrontowaniem się z tym wszystkim, co trudne…

Kobieta z wydm: widziałam film, ale nie czytałam książki. Bardzo podobała mi się powolność akcji, ich powtarzalność, piach, wiatr i piasek, który tworzył abstrakcyjne formy, cisza wywołana przez piasek, niewerbalne rozmowy pomiędzy bohaterami, którzy powiedzieli chyba nie więcej jak 1000 słów etc. To może być inspiracją dla duetu i sola.

Naprawdę lubię to, jak jesteś romantyczny i jak się tego trochę wstydzisz. Myślę, że to dobry moment wyjściowy dla solo… Kiedy spotkaliśmy się w zeszłym roku powiedziałeś mi coś, co nadal pamiętam: „Jestem tak romantyczny i to zawsze wejdzie mi w drogę” (czy coś w tym stylu…). Myślę, że musisz być tym, kim jesteś; to jest właśnie piękne.

Rafał do Nicole:

Przejdźmy teraz do Twoich pytań:

  1. specyficzne miejsce. Czasem potrzeba zaledwie niewielkiego impulsu, żeby podjąć decyzję
  2. rusztowanie. Moje osobiste preferencje w tej kwestii znowu są instynktowne. Oczywiście gdzieś widziałem coś podobnego lata temu. Pamiętam, że niesamowicie poruszyła mnie fizyczność wykonawców, którzy wspinali się w górę i schodzili w dół. Myślę, że ich siła, a potem jej brak były esencją przedstawienia. Ponadto, jak już pisałem, jestem w trakcie poszukiwań nowych rzeczy dla siebie. Nowe pomysły, nowe techniki, nowy ja. Wiem, że ta część mnie będzie z nami podczas trwania tego projektu. Jestem właściwie w stanie kryzysu, który mam nadzieję zawiedzie mnie w jakieś nowe miejsca. Kryzys polega na tym, że nie ufam już temu, co w sobie przez lata jako tancerz nagromadziłem. Męczy mnie moje ciało, mój taniec, ja sam. Chciałbym znaleźć jakieś nowe wartości. Może zamiast poszukiwać ciągle gdzie indziej, powinienem udać się z powrotem do miejsc, w których już byłem. Poszukać czegoś, co mi gdzieś uciekło podczas moich wcześniejszych poszukiwań. A może znalezienie czegoś nowego jest po prostu niemożliwe. Rusztowanie jest dla mnie czymś nowym, niezbadanym, nierozpoznanym, niewygodnym, ryzykownym. Ale mam świadomość, że to tylko moje osobiste podejście. Użycie tego będzie miało jakieś znaczenie, ale naprawdę nie wiem jakie. Pomysł rusztowania przyszedł, kiedy zobaczyłem zdjęcia drzew, te które ci przesłałem, (…)  rusztowanie pochodzi od drzew, a gałęzie to bycie ponad ziemią, bycie bezpiecznym ponad ziemią. Myślę teraz, że rusztowanie, o ile zdecydujemy się go użyć mogłoby być bardziej nieregularne,  niekoniecznie jakieś specjalne rusztowanie budowlane, ale coś bardziej jak drzewo jakaś fantazja projektanta na ten temat. Jakies pomysły? Myślę, że to technicznie możliwe. Można byłoby to zmontować to gdzieś indziej I przewieźć (…)
  3. Kobieta z wydm. W duecie jak najbardziej, ale bardzo odległa jeśli chodzi o solo. Naprawdę nie mam pojęcia jak to połączyć. W duecie widze to jako pomysł zmieniających się ról w związku, jak podejmujemy role matki, ojca, dziecka w zależności od sytuacji (trio byłoby ok, ale duet też powinien wystarczyć). Ważne są dla mnie również tematy wolności/zależności, współzależność, brutalność, wykorzystanie, seksualność. Nie obawiam się oczywistej homoerotyki, która towarzyszy męskim duetom, myślę,że to interesujące, jeśli podejdziesz do tematu od strony przemocy, która ma bardzo często erotyczny podtkest. I grozi rozbiciem się o standardowe, schematyczne wyobrażenia geja. Zatem raczej Elfriede Jelinek niż Priscilla, Królowa Pustyni. To jest argument za opcją duetu plus wyzwanie dla mnie (skoro masochistycznie próbuje umieścić siebie w sytuacji, która sprawi, że będę się rozwijał, ha ha) Intryguje mnie także dramatyczny wpływ upadku z rusztowania.

Myślałem również o zastosowaniu pleksiglasowych paneli na podłodze lub jakiegoś innego połyskującego badziewia (srebrna podłoga??), może tylko na części sceny, może na całej. Tak aby mogło to odbijać światła jak woda (…)

Nicole do Rafała: W kwestii rusztowania: co to miałoby oznaczać? W jakim odniesieniu chciałbyś tego użyc? Pragnienie człowieka, aby latać? Rzeczywista sytuacja placu remontowego? Pracownicy? Społeczne tematy? Abstrakcyjny sposób umieszczenia podłogi na ścianie? Wydaje mi się, że planując użycie rusztowania myśleć trzeba o obecności scenografii w trakcie prób, a to oznacza dużą instalację – czy masz na to przestrzeń?

Czy coś zostało jeszcze z kobiety z wydm?

Czy zdecydowałeś się na liczbę tancerzy?

Jeszcze jedna rada (przyjmij ją lub odrzuć…): nie wstydź się czerpać inspiracji z natury lub czegokolwiek innego, idź za tym pomysłem do końca, zbadaj go, obserwuj, kwestionuj… I dopiero potem go oceń, a na końcu odrzuć lub zachowaj…

Rafał: Myślę, że możemy darować sobie temat rusztowania. Wszystko jest jasne, twoje argumenty trafiają w 100% chciałem tylko czegoś nowego, jakiegoś nowego otwarcia. I cieszę się, że poświęciliśmy temu chwilkę(…) Teraz w sprawie solo- duet- trio. Solo brzmi nęcąco, byłaby to klarowna sytuacja.  Problem w tym, że zrobiłem już wiele solówek w mojej karierze(…) Solo jest teraz dominującą formą w polskim tańcu. Z drugiej strony to bardzo dla  mnie naturalne.

Zawsze robiłem solówki bez reżysera czy choreografa. Byłaby to zatem duża zmiana (…) Jednak duet z Mariuszem brzmi także nieźle. Myślałem o nim, bo my się naprawdę dobrze nie znamy, a mimo to bardzo podoba mi się jego taniec. I się bardzo bardzo różnimy. To mnie nie przeraża, raczej ekscytuje. Myślę, że moglibyśmy być wyzwaniem jeden dla drugiego bez jednoczesnego rywalizowania. Może bardzo byśmy się uzupełniali. Na swój sposób byłoby to solo, ale na dwie osoby. Szczerze mówiąc, nie widzę innego tancerza niż Mariusz, z którym chciałbym wystąpić w duecie. Chodzi o to, że męski duet bardzo mnie interesuje, a nie ma zbyt wielu tancerzy, którzy przychodzą mi do głowy w kontekście tej pracy.

To również jeden z powodów dla których myślałem o trio. Znam przynajmniej trzy ciekawe tancerki, które mogłyby wystąpić w projekcie. Mając jedną z nich moglibyśmy umówić innego tancerza, Mariusza albo nie, aby uzupełnić trio. Więc sam  nie wiem.  Solo? Duet z Mariuszem (który technicznie jest hipotetyczny, bo jeszcze się z nim nie kontaktowałem). Trio wydaje się zbyt trudne jak na razie, więc może powinniśmy je skreślić. To wydaje się najistotniejsza decyzja na ten moment.

  1. Część lub całość możemy zagrać na rusztowaniu, które byłoby specjalnie zainstalowane na scenie (coś w rodzaju rusztowania do remontów, ale z grubszym stelażem, tak, abym ja/my był w stanie chwycić to, tańczyć na tym, wspinać się itd.) Myślałem również o materacach takich jak na zawodach sportowych, żeby można było swobodnie spadać. I się nie zabić (dla mnie byłoby to duże wyzwanie z uwagi na mój lęk wysokości).
  2. Wiem, że to tanie, ale dużo mojej inspiracji i energii płynie z natury. Przeprowadziłem się na wieś i nie mogę uwierzyć w to, że świat dookoła mnie jest taki niesamowity.
  3. Z natury mam tendencję do budowania bardzo teatralnych sytuacji i do wnikliwej pracy nad budowaniem roli;  nie mogę tego porzucić. Ale jednocześnie to, co mnie interesuje teraz – z wyboru – bardziej, to choreografia – fraza – ruch; kreacja, relacja z przestrzenią czasem/muzyką raczej, niż  kreowanie postaci, relacji, emocji. Zwłaszcza, że to po prostu moje naturalna inklinacja.

Spróbuję podsumować dotychczasowy postęp. Wstępny pomysł na spektakl ze mną i Anką, to tematy wolności/odpowiedzialności/zależności/niezależności, obecne w książce Kobo; nasycone pewną estetyką/odczuwaniem energii, związanymi z filmem opartym na powieści. I ciekawym rytmem książki i filmu. Kiedy myślałem o męskim duecie, trzymać się blisko tego wydawało mi się ciekawe i naturalne. Ale im bardziej zagłębiam się w mój własny świat, tym bardziej wydaje się to nieistotne. Głównie dlatego, że nie mam scenicznego partnera. Co więcej, moja wrażliwość oraz poczucie ważności wydaje się zabierać mnie w zupełnie inne rejony…

Przepraszam teraz za wypisywanie tanich kawałków. Dla mnie temat przedstawienia to odmarzanie, dehibernacja, powrót do ruchu z bezruchu. Pękanie lodu. Poruszanie się lodu. I aby to przekazać konieczne jest spenetrowanie bezruchu, lodowatości. Myślę, że mam już tytuł tej sztuki, choć to najmniej ważna ze spraw, o które powinienem się teraz troszczyć.  Pochodzi z jednej z książek Leifsa, które ci wysłałem – KRA. Kolejną rzeczą w muzyce Leifsa, która mi się podoba, jest to, w jaki sposób przekazuje naturę   świat- życie w prostym pogańskim znaczeniu. To mnie bardzo interesuje. Myślę, że jest to bliskie poglądowi Kobo. Wygląda na to, że będzie to długi spektakl, długi nie jest pożądany, ale mam wrażenie, że potrzebujemy czasu, aby mówić. Długie solo z mnóstwem ruchu (bez rusztowania, myślę, że powinienem pracować ruchem, aby przekazać to, co chciałem uchwycić poprzez rusztowanie) I zdecydowanie, rezultat będzie abstrakcyjny

Nicole: Bardzo podoba mi się tytuł. KRA. Myślę, że to bardzo ważne: mieć tytuł.  To dobry znak, że już go masz, bo to oznacza, że znasz esencję Twojego przedstawienia. Właśnie słucham tej muzyki, Leifsa. Jest rzeczywiście świetna do pracy, ale nie wiem czy nadaje się, aby użyć jej w spektaklu, a jeśli tak, to ważne w jaki sposób – może w połączeniu z ciszą, mnóstwem ciszy? Czy przychodzi ci do głowy inna muzyka? Zupełnie inny styl?

Długie solo – co znaczy dla ciebie długie? 50 minut, 2 godziny?

Podoba mi się pomysł z ruchem, srebrna podłoga  jest świetna, skąd pomysł z widownią?  Co to miałoby znaczyć?

Rafał: Muzyka Leifsa, użyta przeze mnie, aby wizualizować temat spektaklu, według mnie nie nadaje się do przedstawienia. Jest tylko jedna kompozycja, którą teraz biorę pod uwagę, to  wariacje Bethowenowskie. Myślę, że Bethowen jest bardzo abstrakcyjny. I formalny. Jest 10 sekcji, które mogą być użyte zarówno w całości jak I w częściach, zmiksowane, zapętlone, czy cokolwiek… Jest to stosunkowo krótkie. Cała kompozycja ma około 12 minut, myślałem żeby porozrzucać ją po całym spektaklu. 2 minuty tu, 2 tam. (…) Daleki jestem od podjęcia decyzji. W tej chwili ciężko mi wyobrazić sobie, co będzie pasowało, ale myślę że pojawią się jeszcze różne opcje. Generalnie czuję, że muzyka klasyczna będzie w porządku, może dlatego, że dość mam elektronicznego hałasu, stale obecnego we współczesnym teatrze tańca.

Srebrna podłoga wydaje się być bardziej realna i finansowo i technicznie. I zgadzam się nie potrzebujemy nic innego.

Kwestia przestrzeni to kwestia widowni. Pomysł z usadzeniem ich po obu stronach z tancerzem pomiędzy nimi to tylko pomysł, opcja. Wydaje mi się interesujący, bo to nie uczyni spektaklu takim „frontowym”. I nie stworzy mi bezpiecznego miejsca, zawsze będę widziany przez kogoś. Po prostu staram się nie korzystać koniecznie ze standardowych teatralnych rozwiązań, myślę, że na kształt przedstawienia wpływa także decyzja– gdzie sadzamy publiczność? Nie ma w tym żadnych ukrytych podtekstów i sensów, pomysł z dwiema stronami jest  po prostu instynktowny.

To tyle, jutro mam zdjęcia dla polskiej tv kulturalnej, mam improwizować przed kamerą. Ciekaw jestem, gdzie mnie to zawiedzie.

Rafał: Przez ostatnie 3 lata dużo pracowałem. Przede wszystkim po to, aby się pokazać. Ostatni duży spektakl, który zrobiłem z polską grupą, wyczerpał całą moją wiedzę, umiejętności i doświadczenie. Dlatego w tej pracy bardzo ważne jest dla mnie odnalezienie siebie samego; ponownie lub ostatecznie. Chcę ukształtować jakiś ruch, którego nie znam, a  który były mój – zbudowałby nowego mnie.

Po występie w telewizji zdałem sobie sprawę, że co prawda nie robię ciągle tej samej rzeczy, ale coraz mniej sensu, esencji, kryje się pod tym, co tańczę. To tylko garść sztuczek. To, co próbuję zrobić teraz, to powrót po moich własnych śladach. Ponowne odkrycie doświadczeń, które miałem, przełomowych momentów, niesamowitych i ważnych idei, pomysłów, które mnie kształtowały. Chciałbym przejść jeszcze raz tę drogę, która uczyniła mnie tym, kim jestem teraz, spenetrować ją ponownie. Dopiero później zacząć pracować nad ruchem do tego spektaklu. Spróbuję sięgnąć po inspiracje wizualne, zmysłowe i muzyczne, które odnalazłem do tej pory.

Ale najpierw muszę odnaleźć ciało.

There are no comments.

Please Leave a Reply

TrackBack URL :

pagetop